Opatrunki lniane sprzyjają gojeniu się nawet długotrwałych ran

Medycyna rozwija się nieustannie. W laboratoriach, specjalnych oddziałach szpitalnych, w szkołach wyższych, w Polskiej Akademii Nauk codziennie lekarze, biotechnolodzy pracują nad nowymi rozwiązaniami medycznymi. Jednym z ostatnich wynalazków jest opatrunek lniany (do jego produkcji wykorzystuje się siemię lniane, a produktem ubocznym procesu jest olej lniany).

Opatrunki lniane wytwarza się z lnu. Ale nie jest to zwykły len, tylko rośliny modyfikowane genetycznie. Nie stwierdzono, żeby miały one negatywne wpływ na ludzki organizm. Jest wręcz przeciwnie - zauważono, że opatrunek z lnu przyspiesza leczenie ran powstałych wskutek owrzodzeń spowodowanych cukrzycą, niewydolnością żylną, uszkodzeniami natury fizycznej, chemicznej czy mechanicznej (czyli np. poparzeniem, przecięciem skóry ostrym narzędziem).

Poza roślinami modyfikowanymi genetyczni opatrunki z lnu zawierają jako składniki antyoksydanty oraz makrofagi. To sprawia, że opatrunek nie tylko chroni ranę, ale oczyszcza ją oraz wzmaga jej gojenie się. W efekcie opatrywanie ran może sprawiać mniej bólu niż dotąd.

Tajemnica gojenia się tkwi w strukturze materiału. Choć chroni on ranę przed powtórnymi zakażeniami, to przepuszcza powietrze, czyli zupełnie inaczej niż tradycyjne opatrunki wytwarzane z bawełny. Te ostatnie właściwe nie sprzyjają gojeniu, tylko utrzymują status quo, dlatego rana nie może się zagoić, a jeśli już zacznie, to zmiany opatrunków powodują zruszenie narosłej tkanki. Powstaje więc błędne koło. Taka sytuacja trwać może nawet latami (znane są przypadki, że opatrunki z lnu zainicjowały gojenie się ran, które od prawie 20 lat nie chciały się zabliźnić).